Moskole to tradycyjne placki ziemniaczane z Podhala, przygotowywane z ugotowanych ziemniaków, mąki i soli, pieczone na suchej, mocno rozgrzanej powierzchni. Przez lata były stałym daniem w górskich domach, bo wymagały niewielu składników i dawały szybkie, pożywne jedzenie. Dziś spotyka się je zarówno w domowej kuchni, jak i w restauracjach serwujących regionalne potrawy, a ich prosty skład sprzyja rozmaitym dodatkom i wariantom.
Moskole – smak i tradycja
Być może spotykasz się z tym określeniem po raz pierwszy i zastanawiasz się, co to jest moskol. Najprościej mówiąc, to płaski placek z gotowanych ziemniaków, mąki i soli, pieczony dawniej na rozgrzanej blasze, a dziś często na patelni lub płycie kuchennej. Choć lista składników jest krótka, powstaje z nich coś, co na Podhalu traktowano niemal jak codzienny, pewny zapas energii. Górale pracujący w trudnych warunkach potrzebowali jedzenia, które da się przygotować szybko, z tanich produktów i które zaspokoi głód na długo.
Skąd się wzięły moskole?
Historia tych placków sięga czasów, gdy ziemniaki dopiero zaczynały podbijać polskie stoły. Na Podhalu przyjęły się błyskawicznie, bo radziły sobie w surowym klimacie, a ludzie łatwo wykorzystali je w kuchni. Początkowo moskole wypiekano na żeliwnej blasze umieszczonej nad paleniskiem. W górskich chatach i bacówkach nie było zbyt wielu udogodnień, dlatego liczyło się to, co można zrobić na miejscu, bez skomplikowanego przygotowania.
Moskole szybko trafiły także do jadłospisów turystów. Kto odwiedzał Tatry przed laty, często natykał się na nie w schroniskach. Ciepły placek podany po całodniowej wędrówce smakował jak nagroda.
Jak przygotować moskole?
Choć każdy dom i każda kuchnia mają swoje drobne zwyczaje, baza pozostaje niezmienna: ziemniaki, mąka i szczypta soli. To wystarczy, by stworzyć ciasto, które dobrze trzyma kształt i rumieni się pod wpływem wysokiej temperatury.
Najbardziej klasyczna wersja wygląda tak:
– ugotowane, ostudzone i utłuczone ziemniaki mieszamy z mąką pszenną, tak aby powstała gładka masa;
– formujemy z niej płaskie krążki o grubości około centymetra;
– kładziemy je na rozgrzaną, suchą płytę lub patelnię i pieczemy z obu stron, aż pojawi się jasnobrązowy kolor.
Niekiedy dodaje się odrobinę kefiru lub jajko, co nadaje miękkości i delikatnie zmienia smak. W wielu domach moskole wciąż smaży się bez tłuszczu, bo właśnie taki sposób jest najbliższy dawnym tradycjom. Zdarza się, że gospodynie nakłuwają placki widelcem, aby lepiej się upiekły.
Z czym podawać moskole?
Ten skromny placek potrafi zagrać główną rolę albo stać się świetnym towarzyszem innych smaków. W wielu restauracjach na Podhalu moskole pojawiają się jako dodatek do mięs, ale równie często stanowią osobne danie.
Najpopularniejsze dodatki to:
– masło czosnkowe, które rozpuszcza się na gorącym placku i nadaje mu charakterystyczny aromat;
– bundz, oscypek lub bryndza, zwłaszcza gdy są lekko podgrzane i miękną pod wpływem ciepła.
Nie brakuje też nowoczesnych wersji – z wędzonym twarogiem, ziołami, masłem ziołowym czy domowymi pastami. Trudno się dziwić, bo moskole są wdzięczne do eksperymentów. Wystarczy odrobina fantazji, by przemienić je w coś zupełnie nowego, a jednocześnie nieodejmującego im góralskiej duszy.
Moskole w domowej kuchni
Choć ich smak kojarzy się z górami, moskole bez trudu da się przygotować w mieszkaniu w centrum miasta. Jedynym wyzwaniem bywa odpowiednia temperatura patelni, bo ciasto lubi zdecydowane ciepło. Za pierwszym razem placki mogą wyjść nieco zbyt blade albo zbyt twarde, ale gdy wyczuje się moment odwracania, wszystko idzie gładko.
To też świetny sposób na wykorzystanie ziemniaków z obiadu. Zamiast przerabiać je na kopytka czy kluski śląskie, można stworzyć coś, co niesie w sobie klimat drewnianej górskiej chaty.
A jeśli ktoś woli odkryć ich smak w lokalnym otoczeniu, może zajrzeć do restauracji z widokiem na Tatry – Góralski Browar.
Materiał partnera

